Wrzesień nas rozpieszcza w tym roku i nadal mamy lato za oknem. W niedzielę postanowiliśmy zatem pojechać do miasta na lody, ale że we Wrocławiu trwał właśnie maraton i ulice były zablokowane, nie pchaliśmy się do centrum i zdecydowaliśmy się na Ryneczek na pobliskim Psim Polu. Od czasu renowacji bardzo lubię to miejsce, jego kameralność przypomina mi rodzinne, małe miasteczko. Wypad zaliczam do udanych :)
P.S. Tata nosi Bogusia w chuście Lenny Lamb.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz